W tym roku , podobnie jak ta wiosna nagle zbudzona, wyjazd do Zawoi odbył się w przyspieszonym tempie. Nie zawiedli nasi znajomi artyści z Chełmka i stawiliśmy się w ulubionym klimatycznym pensjonacie „Diablakiem ” zwanym. Przywitał nas po raz pierwszy rozkwitły o tej porze , nieopisanie pachnący z daleka szpaler bzów i jak zwykle majestatyczny widok Babiej pozbawiony prawie śniegowych .Od” Babiej ” ,czyli kapryśnej torując sobie drogi dolinami poprzez pierwotny las niosą swoje wody Skawica, Mosorczyk oraz Jaworzynka do rzeki Skawy .Ta kraina, została przepięknie ukazana na wystawie w Galerii „Na Uciechę” pt „Głębia ostrości”, nazwana przez właścicieli „głęboko pojętym „Podbabiogórzem”.
Zaczęła się artystyczna „majówka”. Najważniejsze, że nasza wierzba , tylekroć dotąd malowana jako symbol starości bądź nicości, odrodziła się i dumnie powiewała, prezentując szmaragdowe gałązeczki. Dobry znak. Dziesięcioosobowa grupa dała się ponieść swym ulubionym zajęciom.
Trzej panowie – Antoni, Bogumił oraz Zbigniew w tajemniczych okolicznościach reprezentacyjnego pokoju „na rogu”, początkowo tylko malowali albo znikali w sobie wiadomych celach. Para malarska- Barbara oraz Bolesław nadawali swoim obrazom malarsko – nastrojowy kształt, często dekoracyjny w sposobie nakładania plam. Powstawały dzieła liryczne, .Znana krakowska postać – malarka i poetka, Małgorzata, zapraszała do pokoju na zwierzenia i rozmowy o życiu. Malarka Danuta i jej córka, również malująca, prowadziły głośne dyskusje na tematy bieżące i aktywnie zwiedzały okolice. Eksperymentatorce Lucji stale brakowało czasu na realizowanie swoich nowatorskich pomysłów. Do naszego, czyli również piszącej te słowa, pokoju, nie dało się wejść by nie potknąć się o pudełka z farbami, nie omotać kawałkami sznurka albo pociągnąć za sobą kolorową nić. Nie należało ryzykować również siadania na krześle. Osoba „pisząca te słowa” przeważnie wychodziła, a po powrocie zachwycała się dziełami z niesamowitą kolorystyką, czy jakąś nową techniką. Artystki osobne, czyli mieszkające na drugim piętrze budynku, miały trudne warunki do pracy. Halszka i Halina – Maria ,bez żadnych komentarzy przetrwały ten czas.
Dyskusje toczyły się wieczorami, w podgrupach. Poruszano tematy dotyczące korzeni sztuki nowoczesnej, padały nazwiska Strzemińskiego. Kobro. Malarstwo XX wieku musi konkurować z filmem. fotografią. Musiało się przeobrazić. Odbiorcy już czerpią wiedzę z różnych źródeł, ciągle podlegają zmianom, twórcy również.
Odbyła się wycieczka krajoznawcza do wodospadu na Mosorczyku. Dla piszącej te słowa okazała się niezłym sprawdzianem formy fizycznej. Widoki były na pewno tego warte. Tłok na trasie, podobno na samej Babiej również tłumy ludzi.
Wernisaż zaszczycił obecnością właściciel obiektu, pan Jan Bury, żywo interesujący się efektami prac malarskich i właścicielka Galerii „Na Uciechę’. Pani przewodnicząca Stowarzyszenia Artystów z Chrzanowa., Lidia Kurnik oraz turyści.
Podchodząc nieśmiało do uogólnienia , wydaje się , że tym razem natura – zauważona , ujawniona, była tym najważniejszym impulsem do większości prac, a raczej jej kolejnych odsłon. Ujawniła relacje między naszym życiem a życiem tak bujnie rozkwitłej przyrody pod babiogórskiej. Chyba ona górą w tej obecnej wizji rzeczywistości.
Swoją aprobatę wyraziła też pani kustosz Muzeum Sztuki Współczesnej w Łodzi, przebywająca w okolicach na „majówce”. Nader interesującą poprowadziliśmy rozmowę na tematy odbioru dzieł sztuki przez współczesnych odbiorców, o wspólnie znanych postaciach w środowisku. Zaprosiła nas do swego łódzkiego królestwa współczesności.
I to tyle. Piękne krajobrazy, sympatyczni ludzie, niepowtarzalne emocje. Wszystko naturalne i prawdziwe. Do zobaczenia za rok.
Wszystkie plenery ( Zawoja i Rowy ) zawdzięczamy wspanialej organizatorce, naszej vice-prezes, Longinie Bujas.
Dzięki Loniu
(Tekst: Marianna Łopaciuk, foto: Lucja Góralska)
Dzięki Loniu! organizatorce, naszej vice-prezes, Longinie Bujas.